czwartek, 23 lutego 2012

Candelabria...

Ponownie postanowiłam połączyc sutasz z wire wrappingiem. Zachiało mi się kolczyków bimbających i dyndających i brzęczących :) To są :) Łapa mnie boli od polerowania...ale musiałam wypróbowac swój nowy nabytek w postaci mini szlifierki :) Fajne ustrojstwo ale po pierwsze wylatują z tegoż ustrojstwa takie małe druciki (ze szczotki konkretnie) toteż szlifowac trzeba w okularnieniu oraz sama szlifierka wibruje i po jakimś czasie owe wibracje docierają do najgłębszych zakamarków ciała :) Ale generalnie mój związek ze szlifierką, tak samo jak z palnikiem, rozpoczyna się optymistycznie dośc :)
Wrócę jednak do rzeczy, czyli do wspomnianych kolczyków. Candelabria ma sztyft wykonany w hafcie sutasz, obszyty łańcuszkiem wykonanym ze srebra 925. Do sztyftu podczepiłam bimbajła wykonane ze srebra, kropli jadeitu, pereł słodkowodnych i ametystów :) Srebro oksydowane i polerowane :)










następnym razem pokażę Wam zakapturzone kolczyki ;p

12 komentarze:

  1. Madre miaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!espectaculares, me encantan, son una preciosidad

    OdpowiedzUsuń
  2. Przecudne! :) Ciężko oczy oderwać od nich :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacja - piękne połączenie technik. Wracam do podziwiania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowite! Oczu oderwać nie można;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne! Naprawdę wspaniały efekt!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne, masz jakieś cudowne ręce, bo czego się nie dotkniesz to powstają same skarby:). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Unos bellos pendientes, preciosos!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo ciekawy efekt, czekam na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń